środa, 6 lipca 2016

Wrażenia z odcinka 7x03

Cześć!

Wszystkich, którzy obejrzeli już odcinek serdecznie zapraszam do przeczytania kolejnej notki z serii moich wrażeń na temat najnowszego odcinka. Bardzo chętnie czytam także Wasze opinie, więc śmiało, dyskutujcie :)

1. HANNA - SPRAWA PIERŚCIONKA.

A już myślałam, że Hanna wróciła do Jordana. Ze sceny wynikało jednak, że Hanna kupiła podobny pierścionek, żeby udawać przed przyjaciółkami i pozostałymi, zaręczoną. Tylko po co? Czy to dla dobra Spaleba? Czy to trauma? Myślę, że jeszcze ten wątek zostanie poruszony. Bankowo.

Gdy zobaczyłam siniaki na plecach Hanny, pomyślałam sobie, że Elliott musi być naprawdę chory. Oblewał dziewczynę wodą, a potem raził prądem. Torturuje, bo lubi, a nie że musi! Co za psychopata. 

2. PIERWSZA BIJATYKA MAŁŻEŃSTWA ROLLINS.

Podobało mi się to jak Alison rzuciła się na Elliotta, niczym dziki zwierz. Szkoda tylko, że mocniej nie oberwał. Nie mam bladego pojęcia jak Alison udało się uwolnić z więzów, ale załóżmy, że były zbyt słabo dopięte? Co śmiesznego było w tej scenie to fakt, że Welby to rzekomo dobrze strzeżona placówka, niczym Fort Knox, a gdy pacjentka rzuciła się na swojego lekarza, próbując go udusić... nikt się nie zjawił! Żadnej pomocy z zewnątrz. Elliottowi udało się ululać Alison do snu, nałożył jej maskę niczym u Hannibala Lectera, posprzątał salę i "akukuracza, wracam do domu się przespać". Nikt nic widział, nikt nic nie słyszał. Osobiście, nie chciałabym pracować w tak marnie strzeżonej placówce, gdzie każdy świrus mógłby się na mnie rzucić.  

3. SCENA W THE BREW.

Właściwie nic szczególnego się nie wydarzyło w całym wątku z Brew. Zastanawiałam się jedynie od kogo Hanna dostała sms??? Na jego widok wydawało mi się, że lekko się uśmiechnęła. Czyli musiał to napisać ktoś jej bliski. A może to dobre wieści odnośnie jej projektu zawodowego?

Emily & Sabrina... no cóż. Specjalistką od podrywu nie jestem, ale skoro Emily tak bardzo lubi Sabrinę to chyba naprawdę mogła przemyśleć swoją propozycję zanim ją rzuciła. Dała się przyłapać na kradzieży, więc powinna była raczej nieco ułagodzić sprawę i wyjaśnić Sabrinie wszystko, zamiast od razu wyskakiwać z propozycją randki. Dokładnie tak jak zrobiła to później. Wystarczyło być szczerym!

4. SPENCER I YVONNE.

Myślę, że Spencer pozazdrościła Yvonne tego, że ma świetnego partnera, stabilne życie i planuje stworzyć rodzinę z Tobym. Hastings także mogła to mieć, ale zrezygnowała na własne życzenie. Dobrze jednak, że postanowiła nie przeszkadzać tej parze i usunąć się na bok. Jak się nad tym zastanowić, to faktycznie przecież nie jest sprawa Toby'ego. Cały czas chodzi o bałagan po DiLaurentisach, który ciąży nad Kłamczuchami. A Toby naprawdę zasługuje na to, żeby móc zajmować się swoim życiem, a nie ciągle być wciąganym w sprawki Kłamczuch. 
I ta mina Yvonne! Jak: ,,To mój rewir, koleżanko. Spadaj stąd". Ale trzeba przyznać jej rację. Dopiero się zaręczyła, a eks jej faceta ciągle prosi go o przysługi. Plus dla Spencer za zachowanie zdrowego dystansu i myślenie o dobru Toby'ego.

5. SPALEB.

Żaden wątek w serialu nie doprowadza mnie do nerwów, jak ten szczególny. Jednego dnia Caleb całuje się z Hanną, po porwaniu pragnie do niej wrócić, a potem dzyn dzyn dzyn... on jednak kocha Spencer! Nie wierzę w jego zapewnienia, tak samo jak w zapewnienia Hanny. Dobrze, że Spencer ma głowę na karku i wyczuwa pismo nosem. Dla mnie to wygląda tak, że Caleb gdyby mógł to byłby z Hanną, a ze Spencer zrobił sobie wyjście awaryjne, bufor bezpieczeństwa. Wie, że się ze sobą dobrze dogadują i w łóżku tańczą w jednym rytmie, więc nie chce tego stracić z braku laku. Uwielbiałam Caleba. To była moja ulubiona postać męska w serialu. Zawsze taki kochany i opiekuńczy wobec Hanny, a teraz... krętacz. Szkoda.

6. EMILY - NIEZAPOWIEDZIANY GOŚĆ.

Ta dziewczyna jest niebywale upierdliwa. Okej, troszczy się o Alison... w porządku, rozumiemy to. Ale nie przeszkadza jej to mieć swojego własnego życia i umawiać się na randkę z Sabriną, natomiast Toby'ego musi nachodzić w tak ważnym dla niego dniu. Wiem, że nie spodziewała się przyjęcia, ale gdy zobaczyła celebrujących ludzi, mogła chyba się zawrócić i za przeproszeniem: nie zawracać dupy. Jak to wyglądało w ogóle? Toby świętował zaręczyny, a został zmuszony do kłamania narzeczonej nawet w takim dniu.

7. SPANNA.

Ta rozmowa była bardzo dziwna.
- Wiem, że całowałaś się z moim chłopakiem.
- To nic nie znaczyło.
- Okej, spoko, rozumiem.
- To dobrze, bo mam to gdzieś. Mam Jordana.

No WTF? Te głupie tłumaczenia Hanny. Wcale nie jest z Jordanem i prędzej, czy później to się wyda. Nie rozumiem, dlaczego kłamie. Żeby Caleb nie porzucił jej przyjaciółki? A jaki w ogóle jest sens, żeby był z nią tylko, dlatego że druga go nie chciała?

8. AKCJA TRZECH MUSZKIETERÓW.

Czy tylko mi się wydaje, że to było ciut głupiutkie? Dziewczyny zaparkowały tuż pod oknami domu DiLaurentis. Tyle o ile mogły oszukiwać Rollinsa, że przyszły z nim pogadać, żeby kupić Arii czas, to raczej dziwne było, że po jego odejściu, one nadal czatowały pod jego domem! I już całkiem nie było w tym nic dziwnego, że bezpardonowo znikąd pojawiła się Aria, wszystkie trzy wsiadły do auta i zniknęły. Dla mnie to było zbyt oczywiste. Szczególnie, że Rollins stał w oknie i obserwował, co się dzieje na zewnątrz. Chociaż... wszyscy wiemy na czym polega śledzenie w Pretty Little Liars. Jedno auto jedzie za drugim w mroczne chaszcze i w ogóle nie orientują się, że są śledzeni :D

9. BAR W RADLEY.

Nawet mi się za bardzo nie chce komentować tej sceny. Mogę tylko powiedzieć, że na widok Sabriny krzyknęłam ,,No nie! Akurat tutaj musiała przyleźć". Wchodzi dziewczyna do hotelowej restauracji, tłoku nie ma, wszystko widać jak na dłoni, siada przy stoliku niedaleko baru i... nie widzi kto stoi za barem. Jakby ją okradli pewnie też nie zauważyłaby :) ,,O hej, pracujesz tutaj, nie wiedziałam. Nie widziałam cię". Heheszky - jak to mówi mój kolega.

Tak poza tym ta scena dała mi jeszcze do myślenia: gdzie wy tym mieście wcięło gejów? Co chwila przez kadr przewija nam się jakaś lesbijka. To nie fair!

10. HARIA - AMISZOWO.

Pierwsza scena w wiosce Amiszów: widok na pole kukurydzy! Coś mi wtedy zaczęło świtać. ,,O nie, tak samo zaczynało się w horrorze Smakosz, uciekajcie stamtąd".
Warto było zwrócić uwagę na to, że gdy Aria wypowiedziała słowa: ,,Spędzanie tyle czasu z Ezrą uzmysłowiło mi jak bardzo brakuje mi go w moim życiu", Hanna spojrzała w taki sposób, że raczej nie da się tego inaczej interpretować. Ona czuje podobnie odnośnie Caleba. Przyjemnie było obejrzeć wspólne sceny Harii. Zazwyczaj Hanna pojawia się z Emily albo Spencer. Miła odmiana.

11. AMISZOWE ODKRYCIE.

W całym odcinku to był jedyny ciekawy wątek, obok ostatniej sceny. Dowiedzieliśmy się, że Charlotte nadal bawiła się swoimi lalkami, czyli raczej nie wyzdrowiała tak do końca! Wiemy też, gdzie ona i Elliot spotykali się na potajemnych randkach. Nie rozumiem tylko, czemu ukrywali się pośród Amiszów? Skąd ten pomysł? Aczkolwiek ma to swój tajemniczy klimat!

12. ŚMIERĆ ELLIOTtA.

Podobała mi się ta scena! Ale na początku zastanowiłam się, czy nie przesadzili trochę... nie wydawało się, żeby Hanna tak szybko jechała, ale toteż co poradzić, gdy Elliot zanurkował na główkę prosto w szybę?

Nie rozumiem natomiast czemu dziewczyny same sobie dorzucają problemów. Mogły iść na policję i zgłosić wypadek. Dlaczego założyły, że od razu oskarżono by je o kłamstwo? Policjanci nie uwierzyliby zeznaniom całej piątki? Elliott wcale nie wyglądałby na niewinnego skoro zabrał Alison z placówki pod nadzorem. Nie miał do tego prawa, gdyż jej leczenia nie zakończono, poza tym nie ucieka się z pacjentką nocą. To było oczywiste, że on ją wypuścił i nie oskarżono by o to Kłamczuch, bo jakim cudem miałyby spacyfikować ten Fort Knox? Z pewnością dałoby się zbadać ślady hamowania i odtworzyć wydarzenie tak, żeby ich wersja się potwierdziła. Ale pewnie... lepiej zakopać ciało lekarza i udawać, że nic się nie stało. Zwłaszcza, gdy A.D. śledzi ich każdy ruch. 


Martwię się teraz o Hannę. Spodziewam się, że oznacza to dla nas kolejnych kilka odcinków, w których Hanna będzie się buntowała, krzyczała na wszystkich itp.

I ta chwila, gdy Alison pojawiła się w kadrze. Przyjrzyjcie się jej ruchom. Poruszała się w takim stylu jak dawna Alison-bitch. Tak jakby chciała powiedzieć ,,Trzeba było ze mną nie zadzierać". I historia ponownie zatoczyła krąg. Problemy Alison i jej rodzinki jak zwykle spadły na Kłamczuchy i to one musiały załatwić sprawę za Alison, żeby ratować jej skórę.

~ * ~

Ocena 6/10
Jakoś mnie nie interesował zbytnio ten odcinek. Tylko scena z lalkami i śmierci Elliotta. Reszta była dosyć nudna. Ale nie ma tego złego, przynajmniej Emily pójdzie na randkę! Przyda się jej jakiś romans, żeby przestać tak myśleć o Alison.

LILY RED

12 komentarzy:

  1. Boże, kiedyś uwielbiałam PLL, a teraz oglądałam ten serial tylko dlatego, że chcę zobaczyć jak to się wszystko zakończy. Sami powiedzcie, czy nie denerwuje Was w kółko powtarzane sytuacje: "O mój boże, on zginął, to nie była nasza wina, ale dla pewności zakopiemy go w moim ogródku i nikomu o tym nie powiemy, bo przecież gdybyśmy opowiedziały, że ten koleś nas dręczył to na pewno wsadziliby nas do więzienia"; "o kurczę, Caleb przez kilka lat był z moją kumpelą, myślicie, że niezręcznie będzie jak spotkamy się w trójkę na obiadku?"; "o mój Boże, tak bardzo kocham Ali, omg, dziewczyny, rzućmy wszystko i ją ratujmy"; "dziewczyny, przez kilka lat ktoś nas dręczył, w końcu powiedziałyśmy policji o prześladowcy, a oni nam uwierzyli, wszystko było okej, a teraz znów mamy prześladowcę na głowie. może powiemy policji lub rodzicom? no co Ty? oszalałaś!~dajmy się dreczyć następne dwa sezony"... Po prostu nie mam już siły do tych absurdów. Niech PLL się konczy jak najszybciej, a ja będę pamiętać cudowne czasy Pretty kiedy wszystko było jeszcze "normalne". POZDRAWIAM SERDECZNIE :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! Zwłaszcza, że mogły iść śmiało na policję, ponieważ chodziło o morderstwo Charlotte, a one tego nie zrobiły więc nie musiały nic ukrywać. Zrobiły taką wielką aferę z tego potajemnego spotkania Ezry i Arii. Trzeba było wtedy iść się przyznać, a nie ściemniać z obawy, że mój były/aktualny ukochany może być mordercą - rozkminy Arii. I jeszcze Hanna usunęła te nagranie z ochrony hotelu. Tym same się wkopały w szambo.
      W normalnym świecie, jak ktoś Ci wbiegł na maskę i nie było to Twoją winą, dzwonisz po pogotowie, a nie chowasz trupa, bo boisz się, że cię zamkną. Są i takie ewenementy, ale to jednostki :D

      Usuń
    2. Czlowieku..piszesz to na kazdym blogu ��

      Usuń
    3. Tak, napisałam na każdym blogu, bo chcę zobaczyć, czy są ludzie, którzy też zauważają takie bzdurne sytuacje.

      Usuń
    4. Nic się nie stało, każdy może pisać wszędzie i co chce :)

      Usuń
    5. To po co oglądacie? Nie mogę już patrzeć na te teksty typu "niech to sie konczy ale to nudne blabla" Jak sie nie podoba to wylaczyc i tyle.

      Usuń
    6. Nie mogę wyłączyć sobie serialu, ponieważ jestem jedną z tłumaczek Dream Team, a i do tego dochodzi prowadzenie bloga :) I nigdzie nie pisałam, że chciałabym aby serial się zakończył. No cóż, ten odcinek był dla mnie nudny, ale tak się przecież zdarza. Następny może za to być o wiele lepszy. Poza tym co w tym złego, że jeden aspekt uważa się za totalnie bzdurny i nudny, podczas gdy drugi (np. ostatnia scena) za mega wow? :) Miłość i nienawiść idą ze sobą w parze, hehe.

      Usuń
  2. O jeju! Ostatnia scena spowodowała, że siedziałam z wytrzeszczonymi oczami razem z Kłamczuchami i czułam się jakby i mnie ochlapał krwią! Zgadzam się z tym, że odcinek nie należał do najciekawszych, ale podbili emocje i napięcie ostatnią sceną. Też uważam, że powinny iść zgłosić wypadek zamiast znów sprawiać sobie kłopoty. Chyba już wiadomo kogo zakopywały na zwiastunie sezonu, który na pewno każdy z nas widział:)
    Ps genialny blog, wchodzę tu dopiero od tego sezonu, ale bardzo mi się podoba, że są linki do odcinków i wszystko!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, tak. Ostatnia scena była super! Tego mi brakowało właśnie w PLL. Nawet nie spodziewałam się, że pokażą to tak ,,dosadnie". Tyle tej krwi było... Fajnie, że tak realistycznie to zrobili a nie coś w stylu, że wpadł w pudło jak Hanka Mostowiak i umarł :D

      Dziękujemy bardzo i zapraszamy do dalszego odwiedzania :*

      Usuń
  3. No jak one mogły iść na policje? Zawsze jak chciały to zrobić to A im przeszkadzało i chciało je wrobić. Tak też by było i tym razem, na pewno by się znalazły dowody na to że kłamczuchy chciały to zrobić. No nie bądźmy naiwni gdyby dziewczyny mogłoby iść na policje to ich problemy dawno by się skończyły a przy okazji serial by też się dawno skończył ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zgadzam się z tym, że kłamczuchy powinny iść na policję po potrąceniu dr Rollinsa, ale z drugiej strony A (w tym przypadku AD) zawsze śledziło każdy ich krok i znalazłyby się dowody na to, że zrobiły to specjalnie. Mogłoby to być np. zeznanie tego lekarza, do którego poszły na skargę. Powiedziałby, że skarżyły się na Elliota i już stałyby się podejrzanymi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A.D od wydania Ali jakoś się nie odzywa, więc skąd wiadomo, że teraz się odezwie. Chciał tylko mordercy, ma go i żyje sobie dalej i ogląda z daleka jak te idiotki popełniają kolejne durne błędy bez jego ingerencji.

      Usuń