Cześć!
W sieci można natknąć się na fragment (niecałe dwie minuty) z pożegnalnej przemowy Iana Hardinga. Uważam, że to bardzo urocze wystąpienie i śmiem twierdzić, iż dalsza część - niestety ucięta - również taka była.
Nie trudno pokusić się w tej sytuacji o porównanie przemówień Shay i Iana. To tylko moje zdanie, ale krótkie wystąpienie Iana odbieram za bardziej realne i wzruszające. Widać, że facet próbował żartami ukryć emocje i właśnie tym mnie ujął. (Nie należę do tych wzdychających do Iana, więc nie kierowało mną zauroczenie). Harding powiedział, co miał do powiedzenia i tyle w temacie. Natomiast Shay opublikowała strasznie płaczliwy filmik, co kompletnie do mnie nie przemówiło. Po co? Na co? Owszem, jej przemowa była ładna, ale to tyle.
Po prostu sami się przekonajcie. Zapraszam do rozwinięcia treści notki;)
